Kategorie

Tagi

Najnowsze wpisy

Dzień 12: Znojmo – Slavonice

·

Ślad GPX:

Mój nocleg w Znojmie. Tego Dziwadła nie polecam absolutnie nikomu. Jedynym przyjemnym tu akcentem była krótka rozmowa z bohemistą z Olomouca, który zna trochę polski, bo przez trzy lata był adiunktem na Uniwersytecie Wrocławskim i pomógł mi dogadać się z właścicielem.

Ładny modernistyczny dworzec kolejowy z płaskorzeźbami.

Co Wam to logo przypomina? 😉

Rynek z modernistycznym domem towarowym i wieżą ratusza w tle.

Widok ze wzgórza na dwa kościoły i dolinę Dyi.

Zabudowania browarne.

Romańska rotunda.

Tu ze znajomymi jedliśmy kiedyś obiad i piliśmy piwo… Teraz zamknięte, pozarastane… 😟

Na wyjeździe ze starego miasta.

Szuter zaraz za Znojmem. Wygląda ładnie, ale ma nawierzchnię w opcji „tarka”. Porządnie mną wytrząsło.

Droga ze starymi jabłoniami po obu stronach.

Stary budynek z częściowo zachowanymi napisami po niemiecku. Poprosiłem EjAja, żeby mi go odczytał. Skubany, poradził sobie. To jest budynek dawnej, wiejskiej spółdzielni mleczarskiej z początku XX w.

Co to jest: czarne na czerwonym, jedzie za zielonym? 😁

Lampki kontrolne „Zdelajno w CCCP”…

Po drodze szybkie tankowanie.

Malowniczych asfaltów ciąg dalszy.

Uliczka w Jemnicach.

I ostatnia prosta. Niestety z kilkoma podjazdami po drodze. Mam już szczerze dość na dzisiaj. Finalnie, na 63 km pokonałem wzwyż ponad 800 m…

Noc planowałem spędzić na campingu, kilka kilometrów przed Slavonicami, ale chyba za bardzo skupiłem się na podjazdach, które dały mi się we znaki, bo jakimś cudem przeoczyłem zjazd w bok do teho miejsca. Najwyraźniej była to jakaś droga leśna, której nie zauważyłem i zorientowałem się dopiero jakieś 3-4 km za późno stając przed wyborem: wracam się i jutro podjeżdżam od nowa, albo zjeżdżam w dół do Slavonic i tam czegoś szukam. Niemalże natychmiast wygrała opcja druga. Spośród kilku opcji noclegowych, nalfajniej wyglądał Dum u Giordanu. Zadzwoniłem tam więc i za pomocą polsko-angielsko-czeskiego łamańca jezykowego „chyba się jakoś dogadałem”. Pojechałem na miejsce, nie spodziewając się jeszcze, co tam zastanę. Okazało się, że Slavonice, to pieknie zachowana renesansowa mieścina, w której spora część kamienic zachowała sgraffitowe fasady. Częściowo oryginalne, częściowo zrekonstruowane. Ciasne, uliczki, kamienice z bogatymi attykami, gdzieś ponad tym wszystkim góruje kamienna wieża kościoła. Ja wylądowałem w Domu Giordanów. Budynku, który powstał w 1550 r. i od początku służył jako gospoda z mieszkaniem właściciela na piętrze. Sześć lat później, w wyniku coraz większych prześladowań ewangelików, a w konsekwencji wysiudania ich z miejskiego kościoła, właściciel gospody postanowił przeznaczyć obszerną izbę na piętrze na salę spotkań i modlitw sporej jeszcze społeczności ewangelików. W tym celu wszystkie ściany w sali zostały przyozdobione kolorowymi freskami wyobrażającym apokalipsę. Jest to podobno bardzo rzadka sytuacja, bo najczęściej spotykane są pojedyncze sceny tejże apokalipsy, a tu znajduje się całe, kompletne przedstawienie na 21 scenach. Sala znajduje się na liście obiektów oczekujących na wpisanie na listę światowego dziedzictwa UNESCO (sic!). A ja dziś smacznie spałem sobie na półpiętrze i w dowolnej chwili, po zrobieniu 10 kroków miałem te freski na wyciągnięcie ręki ☺️ Generalnie, mogę powiedzieć, że było to jak dotąd najprzyjemniejsze miejsce, w którym spałem na tym wyjeździe. Nie tylko ze względu na freski, ale na super domową atmosferę, cudowych i bardzo miłych właścicieli (małżeństwo Giordano, które kupiło kamienicę w 1992 r. i od tamtej pory, kawałek po kawałku ją restauruje). Przy śniadaniu poznałem też Bruna, motocyklistę z Kolonii w Niemczech, który wraca właśnie z wojaży aż po Rumunię. Pokazał mi zdjęcie niedźwiedzia, którego spotkał po przebudzeniu. Stał sobie zaledwie o 2 metry obok namiotu 😅Opowiedział trochę o wcześniejszych wyprawach, m.in. po Szwecji i o planach wyjazdu moyocyklem do Kirgistanu, który mu się marzy. Bruno ma 65 lat, ale dałbym mu maksymalnie 55. Poniżej kilka zdjęć Domu Giordanów i Slavonic.

Po wejściu na kilka kamiennych stopni w ciasnym korytarzyku widzę drzwi do swojego pokoju.

Spoglądając za siebię w dół.

Kilka stopni wyżej widać już glinianą ścianę (jeden z najstarszych fragmentów budynku) z drzwiami prowadzącymi do sali z feskami.

A oto i sala.

Parter.

Nie taka już poranna kawa z widokiem na wieżę kościoła.

Dom Giordanów to ten z dwiema attykami i szeroką bramą.

Inne dwie kamienice.

Brama wjazdowa do starej części miasteczka.

O, a w takim dziadkowym łożu dziś spałem 😅

I udało mi się wreszcie zrobić, dzięki uprzejmości pani Giordano, pełnoprawne pranie w pralce 🙂 Zamiast przepierek pod umywalką. Czysty i pachnący lecę dalej 🙂

Tagi:

Jedna odpowiedź na “Dzień 12: Znojmo – Slavonice”

  1. Awatar Tata

    To miasteczko Slawonice jest piękne. A ten hotel (zajazd) U Giordanu fantastyczny. Te malowidła (Apokalipsa) są jeszcze oryginalne czy po konserwacji? Gdybym mógł to spędziłbym tam wiele dni i obejrzał wszystkie zabudowania. Że też to wszystko zachowało się w tak dobrym stanie. Niesamowite.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *