Kategorie

Tagi

Najnowsze wpisy

Dzień 13: Slavonice – Třeboň

·

Ślad GPX:

Jeszcze dwa zdjęcia ze Slavonic. W tej kawiarni, pod parasolem, tworzyłem dziś przed wyjazdem wpisy do dziennika z dwóch ostatnich dni.

Przed opuszczeniem Slavonic jeszcze rzut okiem na rynek i zakup magnesu na lodówkę. Nie zawsze są. W Czechach magnesy chyba nie przyjęły się tak, jak w Polsce. Albo nie ma ich wcale, albo są to płaskie i elastyczne, plastikowe prostokąciki z kiepskim nadrukiem.

Wyjeżdżam przez ładny park.

Krajobraz po pierwszych dwóch podjazdach.

„Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera” 😅 („Miś”, reż. Stanisław Bareja). Krótki postój pod rozłożystą jabłonią, by trochę mniej zmoknąć.

Przydrożny, kamienny obelisk, wyznaczający historyczną granicę Moravy i Czech. Od tego miejsca, dalsza droga biegnie już w Czechach.

„Cielskie życie”.

Kręte drogi (z morderczymi podjazdami).

Kościół w miejscowości Klášter (okolice miasta Nová Bystřice). Istniejący od XVI w. klasztor Paulinów został skasowany w XIX w. w wyniku reform józefińskich, a same zabudowania rozebrane w latach ’50 XX w.

Makieta policjanta ustawiona przy drodze. Z oddali naprawdę wygląda jak żywy. A kto pamięta wraki polonezów pomalowane w barwy policyjne i ustawione przy A4 w stronę Zgorzelca? 😃

Dojechałem do najdalej wysuniętego na północ fragmentu Austrii. Był w krzakach, gdzieś poniżej stawu i prowadziła do niego ścieżka.

Jest to kolejny moment, gdy moja trasa zbliżyła się do granicy z Austrią. Nie wspomniałem dotąd, że granica Czechosłowacji i Austrii przez kilkadziesiąt lat była niesławną tzw. Żelazną Kurtyną, jak powszechnie nazywano granicę pomiędzy państwami bloku wschodniego, a krajami demokratycznymi i przez kilkadziesiąt lat, na całej jej długości wielu ludzi podejmowało dramatyczne próby ucieczki z socjalistycznej rzeczywistości.

Od tego miejsca czekały na mnie ostatnie, już nie takie duże pagóry oraz piękny, ośmiokilometrowy przejazd lasem.

W paru miejscach przy drodze stały takie domki. Kapitalne na wypadek,gdyby jednak zdecydowało się lunąć. Czyste i zadbane.

Makieta rodziny ustawiona nad potokiem… Nie wiem, o co chodzi z tymi makietami…

Most przed wjazdem do Třeboňa.

Třeboň, rynek. W ostatnich promieniach słonecznych.

W całym Třeboňu nie ma wolnych pokoi. Ładne miasteczko, ale jest tu trochę jak w Zakopanem… Podjechałem na camping. Oby pogoda w nocy była łaskawa.

Tagi:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *